Takim uroczym pojazdem jechaliśmy do bazy helikopterowej w Maida Adyr. Rozmiar imponujący, a jednak przy załadunku jaki mu zafundowaliśmy pod poważniejsze górki nie dawał rady :-(
Arbuz - 4gr za kilogram, ostatni posiłek przed odlotem - bezcenny!
Pomiędzy bazą kirgiską a kazachską zbudowaliśmy nasz ciasny, ale własny - polski base camp!
Powyżej obozu 2 zaczyna się robić ciekawie - mój ulubiony odcinek:
A to czemu oddawałam się ciesząc się dobrą pogodą i spokojnym porankiem bez pośpiechu leżąc w namiocie na Plecach Czapajewa kiedy wiatr rozwiewał - pewnikiem równie radośnie - mój sprzętowy dobytek - śpiwór, thermarest, kask... rozum mi wywiało zapewne parę dni wcześniej!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz