niedziela, 12 lipca 2009

Z Bishkeku

Zdrastwujtje;-) Nadajemy z Bishkeku, czyli pierwszy etap wyprawy za nami - jak do tej pory idzie nam doskonale. Na poklad samolotu weszlysmy bez problemow z gigantycznymi plecaczkami podrecznymi i 'torebkami', nasze delikatnie przekroczone 20kg w bagazu glownym uszlo nam plazem, w moskwie nasze sypialne lawki byly bardzo wygodne i rano na samolot stawilysmy sie wypoczete i baaardzo glodne, a to jak wiadomo oznaka zdrowia :-), plecaki dojechaly tam gdzie my, poslaniec z hostelu znalazl nas i zawiozl do naszego domu na najblizsze dni, obiad zjadlysmy lokalny i czujemy sie dobrze. Slowem - idzia nam podejrzanie dobrze!! Teraz zwiedzamy tetniacy zyciem Bishkek: place, niebieskie swiatla, dobre samochody, karuzele i Lenin (w telegraficznym skrocie) Jutro nowe wyzwania!
Dobrej nocy i niech los dalej nam sprzyja (ah, takie male egoistyczne zyczenie na koniec:-)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz