sobota, 25 lipca 2009
Z satelitarnego...
"Zrobiłam wczoraj trudności życia w mikscie na 6000m z plecakiem 20 kg. 2 razy zgubiłam raka. Byłyśmy w obozie #3, miałyśmy iść dalej, może nawet na szczyt, ale dziś rano jednej z nas zwiało w nicość puchowy śpiwór i thermaresta... No i znowu jesteśmy w base camp'ie."
Iza
piątek, 24 lipca 2009
SmS
"Przedwczoraj depozyt do 2-ki. Wczoraj rest w 1-nce. Dzis do 2-ki. Jutro do 3-ki. Tam 2 noce. Potem atatk - zależy od sił i pogody. Między 1-ka a 2-ka wspin, ale zaporęczowany - light."
Iza & Aga
sobota, 18 lipca 2009
Sms
"Dziś założyliśmy jedynkę. Piękne miejsce, z cudownym widokiem. Czujemy się świetnie. Pogoda idealna!"
Iza i Aga
Iza i Aga
czwartek, 16 lipca 2009
Sms'owe wieści
"Jedziemy dziwnym wojskowym pojazdem do bazy śmigłowca. Mnóstwo bagaży i tysiąc stopni."
"W bazie przy startowisku. Czekamy na helikopter. Pogoda OK. Jest prysznic!"
"W bazie przy startowisku. Czekamy na helikopter. Pogoda OK. Jest prysznic!"
wtorek, 14 lipca 2009
Ostatki i nie tylko
Obchodzimy dzisiaj swego rodzaju ostatki: ostatnie zakupy, ostatni internet, ostatni upal, skwar i cocacola - wszystko to cieszy nas stokrotnie bardziej niz normalnie, no moze z wyjatkiem upalu :-)
Zakupy za nami, ich rezultat: bagaze urosly nam do pieknej okraglej wielkosci - 50kg na osobe. Tak przynajmniej szacujemy optymistycznie, do 50kg obedzie sie wszak bez dodatkowych oplat za nadbagaz w helikopterze. Pewne jest jedno- z glodu nie umrzemy! Ba, jezeli zajdzie taka potrzeba mozemy przeczekac do wiosny!
Dla przeciwwagi do ostatkow mamy tez nowe doswiadczenia i znajomosci
Po pierwsze - proba zapoznania sie blizszego z lokalnym napitkiem ze sfermentowanego mleka i bog wie z czym jeszcze zakonczyly sie totalnym niepowodzeniem, moze po zejsciu z wyzyn podejmiemy kolejna probe ;-)
Po drugie - last but not least - po morzu ustalen mailowych, ogromie zdalnych uzgodnien i spraw organizacyjnych dzis mialysmy mozliwosc osobistego zapoznania naszych towarzyszy wysokogorskich dzialan - co tu duzo mowic - poszlo zdecydowanie lepiej niz z lokalnym napojem ;-)
No, to ruszamy! Dziekujemy za dotychczasowe wsparcie smsowe i mailowe i wszelkie inne, trzymajcie kciuki jeszcze mocniej niz dotychczas, czeka nas wszak lot przeciazonym helikopterem i za dzialalnosc na wysokosciach. Bedziemy odtad w kontakcie telepatycznym!
usciski!
Zakupy za nami, ich rezultat: bagaze urosly nam do pieknej okraglej wielkosci - 50kg na osobe. Tak przynajmniej szacujemy optymistycznie, do 50kg obedzie sie wszak bez dodatkowych oplat za nadbagaz w helikopterze. Pewne jest jedno- z glodu nie umrzemy! Ba, jezeli zajdzie taka potrzeba mozemy przeczekac do wiosny!
Dla przeciwwagi do ostatkow mamy tez nowe doswiadczenia i znajomosci
Po pierwsze - proba zapoznania sie blizszego z lokalnym napitkiem ze sfermentowanego mleka i bog wie z czym jeszcze zakonczyly sie totalnym niepowodzeniem, moze po zejsciu z wyzyn podejmiemy kolejna probe ;-)
Po drugie - last but not least - po morzu ustalen mailowych, ogromie zdalnych uzgodnien i spraw organizacyjnych dzis mialysmy mozliwosc osobistego zapoznania naszych towarzyszy wysokogorskich dzialan - co tu duzo mowic - poszlo zdecydowanie lepiej niz z lokalnym napojem ;-)
No, to ruszamy! Dziekujemy za dotychczasowe wsparcie smsowe i mailowe i wszelkie inne, trzymajcie kciuki jeszcze mocniej niz dotychczas, czeka nas wszak lot przeciazonym helikopterem i za dzialalnosc na wysokosciach. Bedziemy odtad w kontakcie telepatycznym!
usciski!
niedziela, 12 lipca 2009
Bishkek zdobyty
Samolot wydawal dziwne odglosy, tak jakby oderwanie sie od ziemi sprawialo mu ogromna trudnosc. Ale udalo mu sie – I to dwa razy! pierwsze sukcesy na naszej wyprawi zostaly zatem osiagnite;) obecnie smazymy sie w biszkaku, testujac rownoczesnie wytrzymalosc naszych zoladkow na bardzo tluste jedzenie. jutro dzien na bazarku i kompletowanie gorskiej spizarni. we wtorek nad rankiem przybywa reszta ekipy (tym razem sklad wycieczkowy poszerzylysmy o silna grupe meska), z ktora udamy sie w dluuuuga podroz przez wysuszone pustkowia w strone bazy wojskowqej skad helikopter (oby dzialal! oby dzialal!) zabierze nas do base campu. A potem jak zwykle: brak kapieli, brak wytchniania, zimno i zupki w proszku:)))
Z Bishkeku
Zdrastwujtje;-) Nadajemy z Bishkeku, czyli pierwszy etap wyprawy za nami - jak do tej pory idzie nam doskonale. Na poklad samolotu weszlysmy bez problemow z gigantycznymi plecaczkami podrecznymi i 'torebkami', nasze delikatnie przekroczone 20kg w bagazu glownym uszlo nam plazem, w moskwie nasze sypialne lawki byly bardzo wygodne i rano na samolot stawilysmy sie wypoczete i baaardzo glodne, a to jak wiadomo oznaka zdrowia :-), plecaki dojechaly tam gdzie my, poslaniec z hostelu znalazl nas i zawiozl do naszego domu na najblizsze dni, obiad zjadlysmy lokalny i czujemy sie dobrze. Slowem - idzia nam podejrzanie dobrze!! Teraz zwiedzamy tetniacy zyciem Bishkek: place, niebieskie swiatla, dobre samochody, karuzele i Lenin (w telegraficznym skrocie) Jutro nowe wyzwania!
Dobrej nocy i niech los dalej nam sprzyja (ah, takie male egoistyczne zyczenie na koniec:-)
Dobrej nocy i niech los dalej nam sprzyja (ah, takie male egoistyczne zyczenie na koniec:-)
środa, 8 lipca 2009
Faktów kilka
Naszym celem będzie Chan Tengri, o wysokości 7010 m n.p.m.
W języku ujgurskim i tureckim jego nazwa oznacza Pan Niebios. Jest drugim co do wysokości szczytem Tien-Szanu, a zarazem najbardziej na północ wysuniętym siedmiotysięcznikiem na Ziemi. Leży na granicy Kirgistanu i Kazachstanu, którego jest najwyższym szczytem.
Chan Tengri uznawany jest za jedną z najpiękniejszych gór świata. Jego masyw zbudowany jest z marmuru, dzięki czemu podczas zachodu słońca góra przybiera barwę purpurową.
Na Chanie jest ZIMNO! Bardzo zimno, mroźno, wietrznie i jeszcze raz zimno. Ale my się zimy nie boimy:))
Wchodzimy drogą północną, wycenianej w skali rosyjskiej na 5b.
W języku ujgurskim i tureckim jego nazwa oznacza Pan Niebios. Jest drugim co do wysokości szczytem Tien-Szanu, a zarazem najbardziej na północ wysuniętym siedmiotysięcznikiem na Ziemi. Leży na granicy Kirgistanu i Kazachstanu, którego jest najwyższym szczytem.
Chan Tengri uznawany jest za jedną z najpiękniejszych gór świata. Jego masyw zbudowany jest z marmuru, dzięki czemu podczas zachodu słońca góra przybiera barwę purpurową.
Na Chanie jest ZIMNO! Bardzo zimno, mroźno, wietrznie i jeszcze raz zimno. Ale my się zimy nie boimy:))
Wchodzimy drogą północną, wycenianej w skali rosyjskiej na 5b.
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)